View the manual for the BMW K 1200 R (2007) here, for free. This manual comes under the category motorcycles and has been rated by 1 people with an average of a 6.3. This manual is available in the following languages: English. Do you have a question about the BMW K 1200 R (2007) or do you need help? Ask your question here Test einer BMW R 1200 R (K27, Bj. 2011) mit Stärken und Schwächen, Fahreigenschaften, Beschleunigung, Abmessungen, technischen Daten und Ausstattungsmerkmale Dla kolekcjonerów porównań technicznych zestaw danych fabrycznych gdzieś bliżej końca, poniżej… Ocena własna… Mniej subiektywna recenzja, ocena własna motocykla kogoś, kto przelatał nim kilka, lub może raczej kilkanaście tysięcy kilometrów – to bolid o wadze blisko 380kg z wysoko położonym środkiem ciężkości, zdecydowanie nie dla niskiego wzrostu. BMW podaje gdzieś The 2006 BMW K1200R packed underneath its fuel tank a 1,157cc four-stroke four-cylinder liquid-cooled engine with a fuel injection system in charge, delivering 163 hp at 10,250 rpm and 127 Nm (94 The BMW R 1200 RT model is a Touring bike manufactured by BMW . In this version sold from year 2009 , the dry weight is 182.0 kg (401.2 pounds) and it is equipped with a Two cylinder boxer, four-stroke motor. The engine produces a maximum peak output power of 108.62 HP (79.3 kW) @ 7500 RPM and a maximum torque of 115.00 Nm (11.7 kgf-m or 84.8 BMW trgovec A-Cosmos poleg BMW vozil strankam na ogled, za testne vožnje in prodajo nudi tudi motocikle. Prav oni so nam tako v uporabo ponudili vizualno privlačen, udoben in zelo dinamičen motocikel BMW R 1200 R. Ob prvem stiku z motorjem je sprva prevladovalo strahospoštovanje, saj je moč, ki se prenaša le na eno kolo, mogoče občutiti iXZUHD. BMW K1200 LT zabiera dwie osoby na dalekie trasy. Musi więc oferować im maksimum komfortu i wiele miejsca na K1200 LT było najpotężniejszym eksponatem wystawy Motor Bike Show w Zabrzu. Wielki turystyczny motor zabiera dwie osoby na dalekie trasy. Musi więc oferować im maksimum komfortu i wiele miejsca na pimMaksimum komfortu to wygodne siedzenia z podparciem części lędźwiowej, a w przypadku pasażera także pleców i wiele przydatnych akcesoriów. K 1200 LT ma więc np. podgrzewane siedzenia i manetki, radio ze zmieniarką na 6 płyt. Skoro to motocykl dwuosobowy, można zamówić hełmy z intercomem i słuchawkami do radia. Elektronika ułatwia prowadzenie motocykla - seryjny ABS zmniejsza ryzyko poślizgu, opuszczana przednia szyba pozwala dobrać aerodynamikę motocykla do jego prędkości i pozycji kierowcy, a nie można także zapominać o wspomaganiu cofania. Motocykl ma także dolne światła, oświetlające teren wokół niego, by ułatwić bezpieczne ustawienie maszyny. fot. pimA to mogłoby sprawiać nieco kłopotu, bo motocykl waży 387 kg. Ale BMW K 1200 LT ustawia się na podpórce jednym palcem. Naciska się nim guzik na kierownicy i elektro-hydrauliczny system ustawia motocykl za niego. To pierwsze takie rozwiązanie na 1200 LT to nie nowy motocykl, lecz kolejna jego generacja. W stosunku do poprzedniej zmodyfikowano zawieszenie, które jest teraz bardziej komfortowe i układ jezdny, ułatwiający manewrowanie. Tegoroczny model ma także mocniejszy silnik. Czterocylindrowa jednostka 1,2 l ma moc 116 KM i maksymalny moment obrotowy 120 Nm. Na osiągnięcie 100 km/h motocykl potrzebuje 5,6 sekundy. Prędkość maksymalna przekracza 200 km/h. Średnie spalanie przy prędkości 90 km/h wynosi 4,3 ofertyMateriały promocyjne partnera BMW K 2008 51 000 km Benzyna Turystyczny 13:17, 18 lipca 2022 ID: 6095304116 13:17, 18 lipca 2022 ID: 6095304116 Szczegóły Oferta od Kategoria Marka pojazdu Model pojazdu Rok produkcji 2008 Przebieg 51 000 km Pojemność skokowa 1 157 cm3 Moc 163 KM Rodzaj napędu Typ Silnika Rodzaj paliwa Skrzynia biegów Typ nadwozia Kolor VAT marża Kraj pochodzenia Pierwsza rejestracja 27/03/2008 Pierwszy właściciel Bezwypadkowy Serwisowany w ASO Stan Finanse Wyposażenie Podgrzewane manetki Alarm Kufer ABS Immobilizer Opis BMW R1200R Rok 2008 ABS ESA ASC Podgrzewane manetki Komputer pokładowy Przebieg 51800 km -udokumentowany Pełna historia serwisowa Moto kupiony w salonie BMW we Włoszech Nowe opony !!! Informacje o dealerze MOTOR-SERVICE Dealer Sprzedający na OTOMOTO od 2009 Kontakt bezpośredni Więcej opcji kontaktu Godziny otwarcia poniedziałek 9:00-17:00 wtorek 9:00-17:00 środa 9:00-17:00 czwartek 9:00-17:00 piątek 9:00-17:00 sobota Zamknięte niedziela Zamknięte Znajdź na mapie MSZCZONOWSKA 87 A - 96-100 Skierniewice, Łódzkie (Polska) Wybrane słowo kluczowe: bmw k 1200 lt BMW K1200 LT BMW K1200 LT było najpotężniejszym eksponatem wystawy Motor Bike Show w Zabrzu. Wielki turystyczny motor zabiera dwie osoby na dalekie trasy. Musi więc oferować im maksimum komfortu i wiele miejsca na bagaże. przejdź do artykułu » data: testowany model: BMW K1200 LT kategoria: motocykle serwis: słowa kluczowe: bmw, bmw k 1200 lt BMW K 1200LT Japońskie Honda i Suzuki oraz europejskie BMW to firmy, które produkują zarówno samochody, jak i motocykle. Tak jak prestiżowe samochody, swoją klasę mają też motocykle BMW. To duże, stateczne maszyny, świetnie wyposażone i znakomite technicznie, przeznaczone do dużej turystyki, a nie do sportowego ścigania się z tzw. przecinakami. Na nich siedzi się niemal jak w samochodzie i po zakończeniu etapu podróży odnosi się wrażenie, jakby wyszło się z auta. przejdź do artykułu » data: testowany model: BMW K 1200LT kategoria: motocykle serwis: słowa kluczowe: bmw, bmw k 1200 lt BMW K 1200LT Jedną z najbardziej renomowanych firm motocyklowych na świecie jest BMW. Pojazdy tej marki wyróżniają się trwałością i niezawodnością. Kiedy w 1978 roku zaprezentowano BMW R 100RT, mało kto zdawał sobie sprawę, że stworzono motocykl do wielkiej podróży. Najnowszym modelem tego typu jest K 1200LT. przejdź do artykułu » data: testowany model: BMW K 1200LT kategoria: motocykle serwis: słowa kluczowe: bmw, bmw k 1200 lt Ten sprzęt jest w moim odczuciu tym, czym dla współczesnego świata jest wzorzec metra przechowywany w Sevres. Klasyczny sprzęt, którzy można przyjąć za punkt odniesienia do rozmowy o każdym współczesnym jednośladzie. Wszystko inne może być bardziej turystyczne, bardzie terenowe, albo bardziej sportowe. Gdy jednak pada hasło „motocykl” - przed moim oczami staje właśnie R1200R jako definicja tego, czym motocykl jest, a czym nie jest. Nie dajcie się jednak zwieść samej formie. Bawarski klasyk kryje w sobie mnóstwo treści, dzięki której zyskał znakomitą renomę i wygrał wiele testów porównawczych, w tym prestiżowy Alpen Masters. Spiskowe teorie miłośników sushi przekonują, że wysokie pozycje BMW w tego typu zestawieniach to wyłącznie zasługa faktu, że testujący dziennikarze w większości pochodzą z krajów niemieckojęzycznych. R1200R jest żywym dowodem na to, że to wymysły. Do testu otrzymaliśmy model w wersji Classic. Odbiega on nieco wzornictwem od modnego w BMW Motorrad nurtu dziwaczno-asymetryczno-akrobacyjnego. Tutaj otrzymujecie, zgodnie zresztą z nazwą, klasyczny motocykl, z klasycznym silnikiem, klasyczną lampą i nawet klasycznymi zegarami. Szprychowane klasyczne koła, specjalne (klasyczne – a jakże) malowanie, sporo detali wykończonych w chromie – także klasycznie. Nie za dużo tej klasyki? Nie. Ta maszyna nie może się nie podobać. Zresztą uznanie dla tego pojazdu wyrażali nie tylko napotkani na szlaku motocykliści, ale przede wszystkim zwykli przechodnie, którzy często dopytywali ile to ma mocy, ile pali i standardowo – jaka jest prędkość maksymalna. Potem odchodząc jeszcze długo oglądali się za siebie i kiwali głową z uznaniem. Beta jak Beta Podejrzewam, że o dwucylindrowym bokserze i firmowym podwoziu bawarskiego koncernu naczytaliście się przy okazji prezentacji innych maszyn BMW bardzo dużo. Tak dużo, że gdybym próbował przemaglować was tym tematem raz jeszcze, to zapewne przełączylibyście stronę natychmiast na coś z gołymi babami. Dlatego nie będę tego robił, tym bardziej że najbardziej dociekliwi mogą wszystkie szczegóły konstrukcji R-ki znaleźć w naszej prezentacji tej maszyny, którą przygotowaliśmy dla was jesienią ubiegłego roku. Potęga zdrowego rozsądku Dlaczego rozpocząłem od porównania ze wzorcem metra? Ponieważ BMW wyznacza standard na kilku istotnych obszarach, z których dwa szczególnie istotne to ergonomia i… zdrowy rozsądek. Gdy siadacie za sterami tej maszyny, wiadomo że będzie wygodnie i bezproblemowo aż do samego celu podróży. Nie ma znaczenia czy jest on odległy o 10 czy o 1000 km. Jednego dnia pokonałem tym motocyklem ponad 900 km. Myślicie że na finiszu byłem ledwo żywy? Że padałem na twarz? Nic bardziej mylnego. Po prostu zaparkowałem Betę i poszedłem do domu na kolację. Wygodne siodło, właściwe kąty ugięcia kolan, szeroka i poręczna kierownica oraz idealne rozmieszczenie wszystkich przyrządów sprawia, że nawet długa podróż potrafi być przyjemna. Motocykl w odbiorze sprawia wrażenie większego, masywniejszego od konkurencji, ale ma to też przełożenie na zachowanie maszyny na drodze. Jak na swoją wagę i gabaryty, R1200R jest zaskakująco oszczędny. Przy spokojnej jeździe potrzebuje 4,5 litra paliwa na 100 km, przy bardziej ofensywnej – 5,5. Zdrowy rozsądek? W jakiś mistyczny sposób BMW od ręki rozwiązuje problemy, z którymi często latami nie może uporać się konkurencja. W lusterkach wstecznych macie doskonałą widoczność – po prostu wystarczyło wydłużyć ich ramiona o 2-3 cm. Wszystkie dźwignie i przełączniki leżą w dłoniach idealnie, ponieważ zastosowano w nich prostą i skuteczną regulację. R1200R ma tak dobraną pojemność zbiornika paliwa, że można nim przejechać nawet 400 kilometrów na jednym baku, a nie 200, jak w przypadku wielu gołych Japończyków. Producent dorzuca w standardzie centralną podstawkę, maszynę można doposażyć w różne pakiety przydatnych akcesoriów. O ile katalogi wyposażenia akcesoryjnego wielu firm pękają od bzdetów typu karbonowe nakładki, pokrowce na komórki z nadrukowaną nazwą modelu i firmowe T-shirty, Niemcy idą w konkret. Możliwość obniżenia zawieszenia, elektronicznie regulowane zawieszenie, świetny ABS, podgrzewane manetki, kontrola trakcji czy też czujniki ciśnienia w oponach to dodatki z których robi się użytek na co dzień, a nie jedynie podczas lansowania się pod knajpą. Mówimy zatem o realnym podniesieniu komfortu i bezpieczeństwa jazdy. Mnie to przekonuje. Sprawdzony partner Uniwersalność R1200R przejawia się na wiele sposobów. To przede wszystkim świetny motocykl na co dzień. Co prawda jest ciężki i spory gabarytowo, jednak codzienne dojazdy do centrum w jego towarzystwie to czysta przyjemność. Motocykl dysponuje odpowiednią mocą aby sprawnie przemieszczać się po mieście. Na trasie do 140 km/h nie przeszkadza pęd powietrza i ta prędkość w zupełności wystarcza do podróżowania. Maszyna dzięki swojej „grubokościstej” konstrukcji jest bajecznie stabilna i mało czuła na obciążenie pasażerem i bagażem. Gdyby nagroda Nobla przyznawana była w dziedzinie inżynierii, z pewnością otrzymałby ją człowiek który opracował układ ESA. Bardzo przydatna i przekonująca rzecz w czasie jazdy po naszych różnej jakości drogach. Układ przeciwpoślizgowy to prawdziwa krynica spokoju. Gdy do tego wszystkiego dodamy mocny, elastyczny i oszczędny silnik, okazuje się, że wygrana w Alpen Masters nie mogła być dziełem przypadku. Nie słuchajcie marudzenia Bocza o „dziwnych” kierunkowskazach. Z czasem stają się one najbardziej logiczne na świecie i po przesiadce na Japończyka macie ochotę dorwać małego żółtego gościa, który to ustrojstwo wymyślił i rozpowszechnił. Nie ma ideałów Czytając poprzednie akapity mogliście dojść do wniosku, że jestem bezgranicznie i bezkrytycznie zakochany w tym sprzęcie. To nie do końca tak. R1200R choć urzeka szeroki wachlarzem zalet nie jest ideałem. Znam ludzi, którym zawsze będzie przeszkadzało kiwanie motocyklem przy zmianie obrotów silnika typu bokser. O zmianie biegów można mówić również długo, ale używanie określeń typu „idealna” jest w tym wypadku ryzykowane – szczególnie, że konieczną składową kulturalnej redukcji jest także precyzyjne zastosowanie międzygazu. Przy ruszaniu czasem możecie poczuć lekki „dreszcz” dobiegający z układu napędowego, będący wynikiem zastosowania ogromnego suchego sprzęgła. Nie każdy to lubi. Samo końcowe przeniesienie napędu także nie powala na kolana w dzisiejszych czasach. Konkurencja dysponuje już dziś lepszymi układami z wałem Kardana. Rzeczą absolutnie beznadziejną jest dla mnie sposób działania przedniego hamulca. Ustalmy jedno – siła hamowania jest świetna, motocykl wytraca prędkość błyskawicznie i stabilnie. Niestety dozowalność hamulca jest poniżej krytyki. Do ręki dostajecie gąbczastą, głęboko wpadającą klamkę, która nie daje wyraźnego czucia punktu zadziałania hamulca ani nie ułatwia dozowania siły hamowania. W rezultacie kierowca nie bardzo wie, czy już zaczął hamować, czy jeszcze nie, a moment zadziałania ABSu dla niewprawnego szofera często będzie zaskoczeniem. Jest to szczególnie upierdliwie w mieście, gdzie potrzeba częstego i precyzyjnego operowania hamulcem. Nie bardzo wiem jak to się mogło stać, pozostaje mi mieć nadzieję, że to przypadłość jedynie egzemplarza, który trafił w nasze ręce. Będziesz Miał Wydatki? Cena R1200R zaczyna się od 49 tysięcy złotych. Z jednej strony to niemało (bo to przecież kupa pieniędzy), z drugiej jednak strony to tylko 49 tysięcy bo cena „litrowej+” konkurencji zaczyna się od 45 tysięcy. Moim zdaniem relacja ceny do wartości nigdzie nie jest tak dobra jak w przypadku bawarskich maszyn, czego dowodem jest niska utrata wartości tych pojazdów przy odsprzedaży. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Klient otrzymuje tutaj bowiem sprawdzony, trwały produkt o bardzo dobrych walorach użytkowych. Kiedyś w zaprzyjaźnionym warsztacie widziałem poprzednika prezentowanej maszyny, czyli model R1150R w trakcie gruntownego przeglądu. Silnik miał zdjęte głowice, co uwidaczniało stan cylindrów, na których po przebiegu 160 tysięcy km (!) wyraźnie widać było ślady fabrycznego honowania, zupełnie jakby zostało ono wykonane dzień wcześniej. Wtedy zrozumiałem że w przypadku BMW to nie właściciel zmienia motocykl, tylko motocykl zmienia sobie właścicieli. Prawidłowo eksploatowany wystarczy także dla kolejnych pokoleń. Ciekawe co na to nasze przyszłe wnuki… Beemka polubiła niespodzianki. K 1200 R w niczym nie przypomina spokojnych, stonowanych bokserów. Jego rzędowa czwórka ma moc 163 KM. Potęga! Nowa era w historii BMW to już fakt. BMW K 1200 R to coś więcej niż po prostu motocykl. To potężnie umięśniony naked, w którego silniku drzemie pokaźne stadko 163 KM. Zaryzykowałbym twierdzenie, że K 1200 R to zapowiedź tego, jak będą wyglądały kolejne motocykle spod znaku biało-niebieskiej szachownicy – bardziej sportowe, dynamiczniejsze. Taki wizerunek zdecydowanie odbiega od tego, do czego przez lata przyzwyczaiło nas BMW. Wielu z was na pewno spyta: A czym właśnie ten bike zasłużył sobie na specjalne traktowanie? Przecież współczesne motocykle mają coraz więcej cech sportowych. Odpowiedź jest prosta – dlatego że większość innych modeli ma swoich poprzedników. W przypadku K 1200 R możemy mówić co najwyżej o rozebranej z owiewek K 1200 S. Na dodatek, to najmocniejszy naked bike na świecie, a moc drzemiącą w silniku widać już na pierwszy rzut oka. Jasne, że K 1200 R nie przypadnie wszystkim do gustu. Jedni zakochają się w nim od pierwszego wejrzenia, inni nigdy nie przekonają się do takiego wyglądu. Jedno jest pewne – każdy, kto przejdzie obok tej maszyny, nie pozostanie wobec niej obojętny. 1. Przednie koło prowadzi system zwany Duolever. Przygotowując ofertę wyposażenia dodatkowego, nie zapomniano o turystach. Tylny bagażnik z systemem mocowania kufra. Mocna strona beemki – silnik o pojemności 1157 cm3 i mocy 163 KM. Aby dojść do takiego wniosku, wystarczyło kilka kilometrów nawiniętych podczas premiery zorganizowanej w Sewilli na południu Hiszpanii. Łatwo spotkać tam tłum motocyklistów jadących w stronę gór. Wszyscy pozdrawiają się podczas wyprzedzania. Podnoszą kciuki, gdy zwalniamy, aby wyczekiwać na następną okazję do wyścigu z samochodami. K 1200 R jest słabszy o 4 KM od w pełni obudowanej eski, co osiągnięto przez zmiany w układzie ssącym, i ma zdecydowanie krótsze przełożenia. Jazda na szóstym biegu nie sprawia najmniejszych problemów, jedynie przy ostrzejszym przyspieszaniu, jadąc 80 km/h, często redukowałem do czwórki. Przyspieszenia w sportowym stylu w wykonaniu erki to czysta przyjemność. Spory rozstaw osi gwarantuje, że podczas takiej zabawy przednie koło niechętnie odrywa się od asfaltu. W czasie zwykłej jazdy delektowałem się elastycznością i przyjemną reakcją na zmiany obciążenia. Co prawda, mięśniak z Monachium nie ma szans na tle Suzuki GSX-R 1000, ale to żaden wstyd. Testowany motocykl udowodnił, że zmiana przełożenia w BMW nie musi być okupiona charakterystycznym stukiem. Silnik pracował praktycznie bez najmniejszych wibracji – przynajmniej gdy utrzymywałem go poniżej 6500 obr/min. Przy 7000 obr/min nagle pojawiały się wyraźne drgania, które jak nożem uciął znikały powyżej 8000 obr/min. Wyraźną różnicę między gołą erką a obudowaną eską widać w ergonomii. Na erce jeździec siedzi w nieco bardziej agresywnej pozycji. Odpowiada za nią kanapa, która jest teraz węższa z przodu. Oprócz tego, połówki kierownicy wyżej zamocowane na nowej półce widelca, co gwarantuje wyższy komfort. Jedyna słabość beemki: od czasu do czasu prawą nogą trącałem potężną pokrywę sprzęgła. Ten motocykl to zabawka dla macho – duży, mocny, agresywny. I w ten sposób trzeba się z nim obchodzić. Mimo sporego rozstawu osi, wynoszącego 1580 mm, erka prowadzi się nadzwyczaj łatwo, jak gdyby była zdecydowanie mniejszą maszyną. Na wąskich, krętych szosach zaskakuje łatwym składaniem się w zakręty. Przerzucanie z jednego złożenia w drugie nie sprawia najmniejszych trudności. Brak owiewek zwiększył opór powietrza i tym samym obniżył nieco prędkość maksymalną, inżynierowie z Monachum zdecydowali się też na drobną korektę geometrii zawieszenia przedniego koła. Jest ono teraz bardziej stromo ustawione, a wyprzedzenie skrócono o 10 mm. co to jest Power Cup Replica? Nie ma lepszej reklamy od sportu – o tym wiedzą wszyscy spece od marketingu. Lada moment rusza więc cykl wyścigów Power Cup Replica z K 1200 R w roli głównej. Oczywiście motocykle zostały do tych zawodów odpowiednio przygotowane. Przede wszystkim zmieniono zawieszenia. Teraz pracują w pełni regulowane ze stajni White Power. Są one zdecydowanie sztywniejsze i dodatkowo zmieniają nieco geometrię maszyny – lekko unoszą tył, podobnie jak w superbike’ach. Podczas pierwszych jazd wielu moich kolegów narzekało na takie zestrojenie, jednak podczas szybkiej walki na torze motocykl prowadzi się niezwykle przyjemnie, niczym rasowy superbike. BMW chętnie składa się w zakręty. Najlepsi jeźdźcy cyrku Power Cup Replica, mimo sporego prześwitu, potrafili przytrzeć o asfalt śrubami pokryw silnika. Na półkę odłożono ABS i wzmacniacz siły hamowania. Seryjny układ wydechowy zastąpił sportowy, dostarczany przez Arrowa. Chcąc obniżyć masę maszyny, projektanci zdecydowali się na zastosowanie całej masy elementów wykonanych z włókna węglowego i kevlaru. Tych, którzy nie mają w zwyczaju odwiedzać toru, ale chcą, by ich maszyna wyglądała jak rasowa wyścigówka, ucieszy pewnie fakt, że wszystkie te elementy pojawią się w salonach BMW. Będzie je można zamontować w maszynie cywilnej. Z najwyższej półki pochodzi elektronika monitorująca pracę motocykla, ale również zajmująca się pomiarem czasu. Jej skonstruowanie powierzono firmie 2D, czyli ludziom, którzy przygotowują elektronikę pomiarową do maszyn z GP oraz Formuły 1. Wszystkie te zmiany zadziałały znakomicie, mimo że maszyna, której dosiadałem, toczyła się na tylnym kole o szerokości 6 cali, obutym w oponę o wymiarze 190. Seryjnie naked bike jest wyposażony w obręcz 5,5” w stylu R 1200 ST i oponę 180. Z takim wyposażeniem erka powinna składać się w zakręty jeszcze łatwiej. Co najciekawsze – mimo mocnego akcentu położonego na poręczność nie zaszkodzono stabilności. Nawet na długich łukach pokonywanych z dużą prędkością K 1200 R prowadzi się znakomicie. Większe nierówności nie wytrącają maszyny z równowagi. BMW nie byłoby jednak BMW, gdyby lista wyposażenia dodatkowego nie liczyła kilku stron, a postawionego do testów egzemplarza nie wyposażono w niemal wszystkie wodotryski. Na przykład beemka rozpieszczała nas elektronicznie regulowanym zawieszeniem, zwanym ESA. Przy zmianie nawierzchni z wyboistej na równą i na odwrót komfort jazdy pozostawał na podobnym poziomie. Przy zmianie ustawienia z komfortowego na normalne lub nawet na sportowe tłumienie zmienia się w ciągu ułamków sekund. Nie należy także zapominać o integralnym ABS-ie, który w połączeniu z podwoziem nowych modeli serii K umożliwia uzyskiwanie imponujących opóźnień. Dodatkowe wyposażenie obejmuje oprócz systemu kufrów, nawigacyji także niższą kanapę, dzięki której siodło obniża się ze 820 do 790 mm. Do kupienia jest nawet mała owiewka. Pod tym względem najmocniejszy naked bike świata nie odbiega od dobrej, starej tradycji tej marki.

bmw k 1200 r opinie